Baner Cytrusy Baner Egzotyka
Sklep z roslinami wloskierosliny.pl

Belka Forum Cytrusy

FAQ  Szukaj  Rejestracja  Zaloguj

Forum Cytrusy i Egzotyka Strona Główna »  Choroby, szkodniki, porady, identyfikacja - dotyczące cytrusów » Szkodniki roślin cytrusowych » Kalamondyna - problem z identyfikacją szkodnika

Kalamondyna - problem z identyfikacją szkodnika
Autor Wiadomość

Leoreth 


Dołączyła: 16 Sty 2018
Posty: 10
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-01-16, 19:14   Kalamondyna - problem z identyfikacją szkodnika

Cześć,

Dostałam niecałe trzy tygodnie temu na prezent kalamondynę. Jako że było to dość niespodziewane, a żadnego doświadczenia z cytrusami wcześniej nie miałam, nie byłam za dobrze przygotowana. Jest parę oznak, które mnie niepokoją, szukałam odpowiedzi na forum, ale ostatecznie stwierdziłam, że może najlepiej będzie Was poprosić o pomoc, bo nie udało mi się znaleźć odpowiedzi.

Słowem wstępu kalamondyna stała przez pierwszy tydzień w głębi pokoju, jednak stwierdziłam, że może jej być za ciemno i przestawiłam na okno od strony wschodniej. Kaloryfer jest bardzo rzadko włączany, a okno w zimie właściwie nieotwierane. W pokoju jest 20-21 stopni. Roślina miała dość sucho, została podlana średnią ilością wody, ale po dwóch dniach ziemia zrobiła się całkiem sucha, więc została podlana większą ilością tak, że na spodku woda się pojawiła, ale doniczka ma odpływ, więc roślina nie stała w ogóle w wodzie. Po tygodniu została podlana podobnie.

Kalamondyna miała etykietkę ze sklepu Citrina plants, a została kupiona w Leroy.

Pierwsza rzecz, która mnie nie pokoi, to robaki, które zauważyłam parę dni temu w ziemi, ale nie potrafiłam ich zidentyfikować na własną rękę (na zdjęciu nr 1, po lewej stronie). Wczoraj, gdy podniosłam wewnętrzną doniczkę znalazłam małego pajączka (ale raczej nie wygląda jak przędziorek) oraz małego ślimaka na przegniłym liściu. Natomiast w ziemi pojawiła się nieduża, ale dość długa i chuda szaro-brązowa glista. Na początku widziałam też małe skaczące muszki (ziemiórki?), ale później już raczej nie.
Z tego względu zastanawiałam się, czy nie wynieść kalamondyny z sypialni (stoi niedaleko łóżka), ale też nie chcę jej zmieniać w kółko lokalizacji.

Na początku roślina miała około 20 owoców, część już zjadłam, część była przegniła. Teraz zostało ich 9, jest też sporo malutkich całkiem zielonych, ale część z nich odpadło samych, albo po delikatnym dotknięciu.
Codziennie odpada po jednym, dwóch listkach. Większość liści wygląda ładnie, choć niektóre mają malutkie dziurki, albo przebarwienia. Zauważyłam też biały nalot, ale nie jestem pewna czy to nie od sklepowego brudu.

Rozumiem, że o tej porze roku przesadzanie nie wchodzi w grę. Czy w takim razie najlepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie jakiegoś środka owadobójczego i nawozu, i jakie byłby najlepsze?

Pozdrawiam serdecznie
1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.
Ostatnio zmieniony przez 2018-01-16, 21:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

center80 



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 5343
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-01-16, 20:04   

Witaj Leoreth,
ważne żeby twoja Kalamondynka nie miała nagłych uderzeń ciepłego powietrza, tak jak i zimnego, więc w takim powinna być miejscu. Poza tym jasnym i jeszcze raz jasnym.
Dostałaś ja trzy tygodnie, więc chyba dobrze przeszła okres aklimatyzacji, bo więcej liści nie poleciało. Opadanie liści na początku to może być tez aklimatyzacja, więc wybierz
dobre miejsce i nie przestawiaj jej.
Ten robak z pierwszej fotki to najprawdopodobniej Krocionóg.
Na liściach widać efekt żerowania Miniarek(foto 8), może stąd te muszki,a może jeszcze Ziemiórki.
_________________
Każdy pasowany na Kawalera Orderu Uśmiechu, musi wypić kielich soku z cytryny, tzw. "próba soku z kwaśnej cytryny".
 
 

Robcioo
[Usunięty]

Wysłany: 2018-01-16, 21:36   

Hej!

"Sympatyczne" stworzonko z pierwszego zdjęcia to prawdopodobnie tzw. Drewniak widełkowiec. Pospolita bestia, która jest drapieżnikiem i atakuje inne owady. Roślinie nic nie zrobi, nie bój nic (podobno może lekko uszczypnąć człowieka:P). Sam wiele razy go miewałem i choć zobaczyć coś takiego w domu to średnia przyjemność to jednak nie zawracałbym sobie nimi głowy :) . Wspomniałaś, że zobaczyłaś także inne "żyjątka" i właśnie ten "jegomość" Drewniak atakuje to, co wymieniałaś. Co do ogólnej kondycji rośliny to wygląda dobrze. Wiadomo, że teraz możesz przechodzić przez pewnego rodzaju "cyrki" w wykonaniu cytrusa, czyli opadanie liści oraz opadanie owoców co w sumie będzie naturalnym zachowaniem wobec zmian warunków. Osobiście trzymałbym się zaleceń Centera i obserwował roślinkę. Powodem do niepokoju będą jakieś dalsze niekorzystne zmiany w nowych liściach oraz ogólne osłabienie kondycji cytrusa. Dużo światła, rozsądne podlewanie (jak ziemia przeschnie) i dużo cierpliwości :) . Jednakże w razie czego dawaj znać co jakiś czas, co się z nią dzieje, gdyby nagle nastąpiła jakaś apokalipsa :) .
 
 

center80 



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 5343
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-01-16, 21:42   

No i spryskiwanie cytrusa, jeśli masz suche powietrze w mieszkaniu
_________________
Każdy pasowany na Kawalera Orderu Uśmiechu, musi wypić kielich soku z cytryny, tzw. "próba soku z kwaśnej cytryny".
 
 

Leoreth 


Dołączyła: 16 Sty 2018
Posty: 10
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-01-16, 22:40   

Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi!

Tak właśnie mi się wydawało, że to nie jest Krocionóg, a faktycznie bardziej jest podobny do tego Drewniaka. To może poczekam, aż wygryzie resztę, a potem go zwalczę? Bo sam chyba nie zniknie, a co jak się rozmnoży i rozpełznie w inne miejsca? :D

To żerowanie Miniarek faktycznie widać tylko na jednym liściu, więc będę obserwować, jak i ogólną reakcję na otoczenie.

A propos oświetlenia wyczytałam gdzieś, że powinno się raz na tydzień roślinę obracać, aby miała równomierny dostęp do światła z każdej strony, czy to prawda?

Będę w takim razie spryskiwać :) A jeśli chodzi o wodę, to taka filtrowana Britą wystarczy? Bo też z tego co widzę nawozić również powinno się dopiero w okresie wiosennym?

Dzięki jeszcze raz, będę się odzywać :)

PS. Nie jestem pewna czy dobrze umieściłam wątek, czy nie powinien być raczej w dziale kalamondynek.
 
 

center80 



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 5343
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-01-17, 09:30   

Leoreth napisał/a:
A propos oświetlenia wyczytałam gdzieś, że powinno się raz na tydzień roślinę obracać, aby miała równomierny dostęp do światła z każdej strony, czy to prawda?

Jak będziesz obracać ciągle cytrusa, to ci liście oblecą
_________________
Każdy pasowany na Kawalera Orderu Uśmiechu, musi wypić kielich soku z cytryny, tzw. "próba soku z kwaśnej cytryny".
 
 

Leoreth 


Dołączyła: 16 Sty 2018
Posty: 10
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-04-21, 19:30   

Cześć ponownie!

Moja roślinka chyba całkiem nieźle się zaaklimatyzowała, liście przestały opadać, owoce tak samo. Natomiast drewniaków właściwie już nie widuję. Kalamondynka ma 4 dojrzałe owoce, a 4 nowe już powoli żółkną.
Jednakże jakiś miesiąc temu zaobserwowałam, że ziemia jej bardzo szybko wysycha, możliwe, że ma za ciasno w doniczce, bo gdy ją wyjęłam od razu po podlaniu, to woda dochodziła tylko w parę niektórych miejsc, a korzenie na dole były mocno zbite. Zrobiłam jej delikatny prysznic, ale po nim opadło z 20-30 liści Myślałam o tym, żeby ją przesadzić, ale zaczęła kwitnąć i teraz jest cała obsypana kwiatkami - stąd moje pytanie, czy mogę przesadzać roślinę w momencie kwitnienia?
Niestety dziś zaobserwowałam nagłą inwazję przędziorków, głównie w okolicy tych okwieconych, nowych miejsc. Przeczytałam wątek i polecaną odpowiedź Czarodzieja, tylko nie wiem czy podane tam specyfiki jeszcze są w sprzedaży (ktoś poniżej pisał, że Magus jest już nie do dostania). I czy w takim wypadku wstrzymać się z przesadzaniem, aż przędziorki zostaną wytępione, czy zrobić to jakoś w trakcie, i w którym momencie terapii?


1.


2.


3.
 
 

center80 



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 5343
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-04-21, 20:23   

Pytanie brzmi, czy zależy ci na kwiatach?
_________________
Każdy pasowany na Kawalera Orderu Uśmiechu, musi wypić kielich soku z cytryny, tzw. "próba soku z kwaśnej cytryny".
 
 

Leoreth 


Dołączyła: 16 Sty 2018
Posty: 10
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-04-21, 20:28   

@center80 wiadomo, że bardzo zdobią roślinę, ale czy ich kosztem jest jakiś sposób na pozbycie się przędziorków?

Chyba że najpierw spróbuję wodą z płynem do naczyń, mogłabym też wystawić kalamondynkę na balkon.

edit: ach, czy mówiłeś o kwiatach w kontekście przesadzania?
 
 

center80 



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 5343
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-04-21, 20:35   

Tak w kontekście przesadzania
_________________
Każdy pasowany na Kawalera Orderu Uśmiechu, musi wypić kielich soku z cytryny, tzw. "próba soku z kwaśnej cytryny".
 
 

Leoreth 


Dołączyła: 16 Sty 2018
Posty: 10
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-04-21, 20:39   

Okej, czyli rozumiem, że mogę przesadzać, ale muszę liczyć się z utratą kwiatów?
 
 

center80 



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 5343
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-04-21, 20:42   

Dokładnie tak, jeśli zbyt naruszysz korzenie, ale skoro mówisz, że są zbite to raczej trzeba je rozluźnić,żeby rosły w nową ziemie też.
_________________
Każdy pasowany na Kawalera Orderu Uśmiechu, musi wypić kielich soku z cytryny, tzw. "próba soku z kwaśnej cytryny".
 
 

Leoreth 


Dołączyła: 16 Sty 2018
Posty: 10
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-06-06, 22:42   

Nosiłam się z zamiarem pochwalenia jak mi pięknie kalamondynka rozkwitła, ale niestety wczoraj zaobserwowałam nową rzecz (o niej później).

Przędziorki udało mi się zwalczyć od razu. Zrobiłam polecaną m.in. przez Robcioo (tutaj) mieszankę 0,5 litra wody z dwiema łyżkami miętowego Ludwika i łyżką oleju, przemyłam nią każdy listek i gałąź z pniem z osobna (1.5h pracy... ;) ), przesadziłam roślinę do większej doniczki i rozpoczęłam kurację: spryskanie mieszaniną, po dwóch dniach ponowne, a po kolejnych dwóch podobną mieszaniną, ale bez oleju, następnie prysznic.
Przędziorki zniknęły całkowicie, kwiatków dużo nie potraciła, teraz ma całe mnóstwo rosnących owoców i wypuściła nagle kilka długich nowych gałęzi (jedna była na tyle długa, że ją odcięłam i staram się zrobić szczepkę). [1.][2.]

Jednakże wczoraj zauważyłam nowe robaki w ziemi. Podejrzewam, że mogły być w tej nowej, do której przesadziłam roślinę. Po dotknięciu zwijają się w kulkę. Czy pomoglibyście proszę mi je zidentyfikować? [3.][4.] Oprócz tego stare dobre drewniaki (widocznie się dobrze ukryły).
Wydaje mi się również, że mam ziemiórki, chociaż ciężko mi stwierdzić, bo są mikroskopijne. Zauważyłam je przy podlewaniu, srebrzyste i niektóre skakały. Chyba że to skoczogonki. [5.]

1.


2.


3.


4.


5.
 
 

Robcioo
[Usunięty]

Wysłany: 2018-06-07, 19:48   

Ale przypadek - dziś też rozmawiałem z współpracownikiem o tej mieszance - ale mowa była o mszycach. Na wciornastki niestety nie pomogło i musiałem użyć chemii. Ale do rzeczy.

Na 3 zdjęciu wygląda mi to na Stonogę murową. Jeżeli występuje u Ciebie to masz sporo wilgotności w ziemi. Zalecane ograniczenie podlewania by się tego pozbyć.

Na 4 zdjęciu to jakiś...pędrak? Jakiegoś chrząszcza? Tu też powodem jest zbyt duża wilgotność podłoża (przynajmniej teoretycznie). Tu już trzeba zakupić jakiś środek na pędraki, ale na tym się nie znam. Podobno wzruszanie ziemi i wysuszenie jej pomaga.

Na 5 zdjęciu to <bezradny> . Pojęcia nie mam. To coś ma czułki?
 
 

Leoreth 


Dołączyła: 16 Sty 2018
Posty: 10
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-06-07, 20:24   

Dzięki Robcio!

Na 3. i 4. zdjęciu jest dokładnie ten sam robak, tylko tak jak pisałam, po dotknięciu zamiera i zwija się w kulkę.
Ale tutaj znalazłam, że stonoga murowa nie zwija się w wypadku zagrożenia, tylko prędzej kulanka pospolita. A na niektórych grafikach wygląda podobnie do tych moich.

Z muszkami ciężko mi powiedzieć, są naprawdę tycie. Ale to jest prawdopodobne, że mam zbyt wilgotną ziemię, ograniczę w takim razie podlewanie i mam nadzieję, że nie będzie z tą całą ferajną problemów :)
 
 

Robcioo
[Usunięty]

Wysłany: 2018-06-07, 21:47   

Nooo, jeżeli to są białe muszki to uważaj - mączlik. Oby nie. A te poprzednie zdjęcia są niesamowite, mi to wygląda na dwa różne organizmy :) . Jak chcesz się tego wszystkiego pozbyć, to może warto wyciągnąć roślinę z tej ziemi, oczyścić korzenie z ziemi, wrzucić ziemię do naczynia żaroodpornego i wyparzyć w piekarniku (200 stopni z pół godziny)? Ja tak robiłem swego czasu i było ok. Oczywiście ziemia musi wystygnąć, zanim się posadzi roślinę ponownie, a na ten czas (wyparzania) warto lekko spryskać korzenie wodą i wrzucić do worka, by za gwałtownie nie traciły wilgotności.
 
 

Leoreth 


Dołączyła: 16 Sty 2018
Posty: 10
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-06-07, 21:54   

A nie, to mączlik na pewno nie jest.

Chyba tak zrobię faktycznie, dzięki :)
 
 

Robcioo
[Usunięty]

Wysłany: 2018-06-19, 19:07   

I jak postąpiłaś? Jakieś zmiany?
 
 

Leoreth 


Dołączyła: 16 Sty 2018
Posty: 10
Skąd: Małopolska

Wysłany: 2018-06-19, 19:38   

Póki co ograniczyłam częstotliwość podlewania, podlewam rzadziej, ale trochę obficiej. Na początku gdzieś mi te kulanki jeszcze mignęły, ale dziś podlewając już ich nie widziałam (wcześniej wypełzały przy podlewaniu). Tak samo muszek jest mniej. Czasem gdzieś tylko przejdzie sobie ten drewniak.
Kalamondynka wydaje się być w dobrym stanie, nie zauważyłam niepokojących zmian :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak


www.cytrusy.net.pl

Chcesz zareklamować swoją stronę na naszym forum skontaktuj się z Administratorem

Polecane miejsca w sieci - LINKIPortal - newsy www.cytrusy.net.pl

Strony o kwiatach  Strony o roślinach Ranking stron


"Wszystkie prawa zastrzeżone"©. Zakaz powielania i rozpowszechniania treści oraz zdjęć z forum bez zgody autora i Administratora